piątek, 6 kwietnia 2018
Kapelusz w Monachium
Po dniu spędzonym na dzikim narceniu po alpejskich stokach, nadszedł czas na opuszczenie Austrii. I tak, kamper i kapelusz dotarli do bawarskiej stolicy - Monachium. Gdzie razem z cahirrem udaliśmy się do Olympiapark, pozostałości po roku 1972, gdy rozgrywały się tu letnie igrzyska olimpijskie. Igrzyska, o których pamiętamy, głównie przez pewien krwawy incydent. Zanim jednak dotarliśmy do wioski olimpijskiej, poszliśmy rozgrzać migawki w domu BMW.
czwartek, 1 marca 2018
Hallstatt - kolejne spełnione marzenie
Poranek wstawał leniwie, wiem, bo obserwowałem jego leniwe wstawanie zza kierownicy. Myślałem, że gdy rano wyjeżdżać będę z parkingu, będzie świtać. Niestety dzisiaj wyjątkowo wyprzedziłem świt i witałem się z nim, jadąc na poszukiwania parkingu. Powoli robiło się widno, a ja mogłem dojrzeć góry i jezioro, których poprzedniego dnia z uwagi na wszechogarniającą ciemność, nie widziałem. Tako też skoro pojawiły się góry, a czasu miałem dość, zatrzymałem się na parkingu przy drodze, by rozruszać zaspaną migawkę.
wtorek, 13 lutego 2018
Kamperowej wyprawy ciąg dalszy
Po smacznie przespanej, w cieplutkim busiku nocy, nastał praski poranek nad Wełtawą. Poranek pełen deszczu, chłodu i chmur. Poranek, który zupełnie nie zachęcał, by cokolwiek zwiedzać, ba, nie zachęcał nawet by wychodzić z ciepłego i przytulnego busika. Kapelusz leżał smętnie przy oknie spoglądając na moczony grubymi kroplami krajobraz i zdawał się mówić "Stary, zapomnij, że w tę pogodę gdziekolwiek wyjdę skoro mam urlop." Spojrzałem na aparat, ale i on nie pałał chęcią moczenia obiektywu. Tylko książka uśmiechała się do mnie nieśmiało. "Chłopaki! Zjedzmy, zatem śniadanie w spokoju i zróbmy to, co normalni ludzi na urlopie - nie stresujmy się." Kompani podróży przystali na moją propozycje, wziąłem się zatem za przygotowanie śniadania. Bo pomimo tej całej personifikacji, byłem jedynym osobnikiem w busie, który by żyć potrzebuje jeść.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Pierwsza Wyprawa Kamperem
Praga
Praga
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Świąteczna wizyta w Małej Moskwie
Święta, święta i po świętach, jak to mówią maruderzy. Korzystając z poświętowego wolnego, zaprowadziły mnie nogi, a bardziej koła, do Legnicy. No dobra sam z siebie tam nie pojechałem, przekonała mnie pewna szalona Blondynka, której pierwej pragnę posłać najserdeczniejsze pozdrowienia. Słoneczna Blondynko, bądź więc pozdrowiona i uśmiechaj się wciąż i wciąż, oraz serdeczne podziękowania za bycie moim przewodnikiem przez granice fikcji i rzeczywistości.
wtorek, 31 października 2017
W poszukiwaniu kłódek II Büdingen
Piątek !!! Magiczne brzmienie tego słowa wyzwala w wielu ludziach bezgraniczną euforię związaną z nadchodzącymi dwoma wolnymi dniami. Świętowanie tej euforii zazwyczaj odbywa się w przeróżnych klubach czy też barach sprawiając, że pozostałe dwa wolne dni mijają szybciej niż samo poniedziałkowe przedpołudnie. Qbala z Kapeluszem piątki przed wolnym weekendem świętują inaczej. I tak, po zwiedzeniu zamku Ronneburg, nadszedł czas na miasteczko, które ten zamek miał ochraniać. W ten sposób znaleźliśmy się w Büdingen mieście dzika z przegniłym ryjkiem.
poniedziałek, 23 października 2017
Bad Orb, w poszukiwaniu odpocznienia...
Przed kilkoma miesiącami, jeszcze na wiosnę, gdy całe tygodnie spędzałem na naukach w centrum Turyngii, a do domu wracałem tylko na weekendy, w pewną wolną sobotę, moja przesiąknięta wiedzą głowa domagała się odpoczynku. Udałem się, więc w poszukiwaniu relaksu do, po sąsiedzku położonego miasteczka, Bad Orb. Jest to typowo uzdrowiskowe miasteczko, które słynie z term, parku z tężnią i wąskotorowej kolejki parowej. Poza tym jest tu także całkiem urocze stare miasto obfitujące w mur pruski i otoczone kamiennym murem, pozostałością jeszcze z czasów średniowiecznych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






