czwartek, 1 marca 2018
Hallstatt - kolejne spełnione marzenie
Poranek wstawał leniwie, wiem, bo obserwowałem jego leniwe wstawanie zza kierownicy. Myślałem, że gdy rano wyjeżdżać będę z parkingu, będzie świtać. Niestety dzisiaj wyjątkowo wyprzedziłem świt i witałem się z nim, jadąc na poszukiwania parkingu. Powoli robiło się widno, a ja mogłem dojrzeć góry i jezioro, których poprzedniego dnia z uwagi na wszechogarniającą ciemność, nie widziałem. Tako też skoro pojawiły się góry, a czasu miałem dość, zatrzymałem się na parkingu przy drodze, by rozruszać zaspaną migawkę.
wtorek, 13 lutego 2018
Kamperowej wyprawy ciąg dalszy
Po smacznie przespanej, w cieplutkim busiku nocy, nastał praski poranek nad Wełtawą. Poranek pełen deszczu, chłodu i chmur. Poranek, który zupełnie nie zachęcał, by cokolwiek zwiedzać, ba, nie zachęcał nawet by wychodzić z ciepłego i przytulnego busika. Kapelusz leżał smętnie przy oknie spoglądając na moczony grubymi kroplami krajobraz i zdawał się mówić "Stary, zapomnij, że w tę pogodę gdziekolwiek wyjdę skoro mam urlop." Spojrzałem na aparat, ale i on nie pałał chęcią moczenia obiektywu. Tylko książka uśmiechała się do mnie nieśmiało. "Chłopaki! Zjedzmy, zatem śniadanie w spokoju i zróbmy to, co normalni ludzi na urlopie - nie stresujmy się." Kompani podróży przystali na moją propozycje, wziąłem się zatem za przygotowanie śniadania. Bo pomimo tej całej personifikacji, byłem jedynym osobnikiem w busie, który by żyć potrzebuje jeść.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Pierwsza Wyprawa Kamperem
Praga
Praga
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Świąteczna wizyta w Małej Moskwie
Święta, święta i po świętach, jak to mówią maruderzy. Korzystając z poświętowego wolnego, zaprowadziły mnie nogi, a bardziej koła, do Legnicy. No dobra sam z siebie tam nie pojechałem, przekonała mnie pewna szalona Blondynka, której pierwej pragnę posłać najserdeczniejsze pozdrowienia. Słoneczna Blondynko, bądź więc pozdrowiona i uśmiechaj się wciąż i wciąż, oraz serdeczne podziękowania za bycie moim przewodnikiem przez granice fikcji i rzeczywistości.
wtorek, 31 października 2017
W poszukiwaniu kłódek II Büdingen
Piątek !!! Magiczne brzmienie tego słowa wyzwala w wielu ludziach bezgraniczną euforię związaną z nadchodzącymi dwoma wolnymi dniami. Świętowanie tej euforii zazwyczaj odbywa się w przeróżnych klubach czy też barach sprawiając, że pozostałe dwa wolne dni mijają szybciej niż samo poniedziałkowe przedpołudnie. Qbala z Kapeluszem piątki przed wolnym weekendem świętują inaczej. I tak, po zwiedzeniu zamku Ronneburg, nadszedł czas na miasteczko, które ten zamek miał ochraniać. W ten sposób znaleźliśmy się w Büdingen mieście dzika z przegniłym ryjkiem.
poniedziałek, 23 października 2017
Bad Orb, w poszukiwaniu odpocznienia...
Przed kilkoma miesiącami, jeszcze na wiosnę, gdy całe tygodnie spędzałem na naukach w centrum Turyngii, a do domu wracałem tylko na weekendy, w pewną wolną sobotę, moja przesiąknięta wiedzą głowa domagała się odpoczynku. Udałem się, więc w poszukiwaniu relaksu do, po sąsiedzku położonego miasteczka, Bad Orb. Jest to typowo uzdrowiskowe miasteczko, które słynie z term, parku z tężnią i wąskotorowej kolejki parowej. Poza tym jest tu także całkiem urocze stare miasto obfitujące w mur pruski i otoczone kamiennym murem, pozostałością jeszcze z czasów średniowiecznych.
piątek, 13 października 2017
Majorka VI
na drugą stronę wyspy
na drugą stronę wyspy
Wszystko, co dobre kiedyś kończy..., nie oznacza to wszak, że codzienność, do której będzie mi dane niebawem wracać, nie jest dobra. Bywa męcząca, lecz czy można ją nazwać codziennością skoro każdy dzień jest inny? Trafniejszym będzie, więc powiedzieć, że wszystko, czy to dobre czy też złe, ma swój początek i koniec. Wakacji na Majorce również nastawał koniec. Nastawał, bo pozostał jeszcze jeden dzień, ostatni dzień. Taki dzień ma swoje zalety, bo nie trzeba się zastanawiać, który cel podróży wybrać, ponieważ na ostatni dzień został ostatni cel. Odkładany od dawna, bo daleki, ale skoro jest, to trzeba go zdobyć. Tak też, tego dnia, zaraz po śniadaniu ruszyliśmy w wyznaczonym celu, a był nim Cap de Formentor.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






